Codzienne rozważania_17.03.2026

Fundament w Słowie

Greg Laurie
Niebo i ziemia znikną, ale moje słowa nigdy nie znikną” (Mt 24:35).

Jednym z powodów, dla których wierzący mogą zacząć czuć się chwiejni w swojej relacji z Bogiem, jest to, że nie zbudowali solidnego fundamentu w swoim życiu. Dlatego, gdy okoliczności zagrażają ich dobru, nie zawsze wiedzą, gdzie się zwrócić. To sprawia, że ​​czują się oddaleni od Pana.

Gdzie się zwrócisz w chwili kryzysu? Gdy nadejdzie tragedia? Gdy wydarzy się katastrofa? Czy będzie to twoja ulubiona strona internetowa? Poranny dziennik? Wieczorne wiadomości? Będziesz potrzebować czegoś, co doda ci siły i wskaże kierunek w chwilach rozpaczy. Oto rada: Nie znajdziesz lepszego źródła niż Słowo Boże.

Jak powiedział jeden pastor: „Jeden klejnot z tego oceanu jest wart wszystkich kamyków ziemskich strumieni”. Tylko jeden klejnot z oceanu Słowa Bożego może mieć decydujące znaczenie w obliczu tragedii lub trudności. Ilu ludzi w swoim cierpieniu znalazło pocieszenie w Piśmie Świętym?

Zaufanie temu, co Bóg powiedział w Swoim Słowie, może nas podtrzymać i dać nam wskazówki, nadzieję i pocieszenie, kiedy najbardziej ich potrzebujemy. Inspirujące banały i mądre powiedzenia nie pomogą – przynajmniej nie na długo – ale Słowo Boże zawsze pomoże. Mówi się, że ci, którzy odrzucają Biblię, nie mają niczego, czym mogliby się kierować w życiu. Ani niczego, czym mogliby się kierować w śmierci.

Idee i filozofie z biegiem lat wchodzą i wychodzą z mody, ale Słowo Boże nigdy nie wychodzi z mody. Nigdy nie wychodzi z mody, w przeciwieństwie do dzisiejszych porannych wiadomości. Słowo Boże zawsze będzie aktualne.

Continue reading

Dlaczego Jezus nazywał pogan psami?


Spróbuj zrozumieć jedno z najdziwniejszych stwierdzeń Jezusa.

dr. Eli (Eliyahu) Lizorkin
Oryg.: TUTAJ

Dwie Ewangelie – Marka i Mateusza – opisują poruszające spotkanie Jezusa, rabina z Judy, z kobietą z okolic Tyru i Sydonu. Marek nazywa ją Greczynką, Syrofenicjanką z pochodzenia (odzwierciedlając jej grecko-rzymski kontekst kulturowy w rzymskiej prowincji Syrii-Fenicji), podczas gdy Mateusz opisuje ją jako Kananejkę (nawiązując do starożytnych, nieizraelskich ludów zamieszkujących te tereny) (Mk 7,24–30; Mt 15,21–28).

Tyr i Sydon należały do ​​starożytnego terytorium plemiennego Aszera, jednak Izrael nigdy ich w pełni nie podbił ani nie rościł sobie praw (Jozuego 19:28–29). W czasach Jezusa region ten pozostawał terytorium pogańskim – obcym, historycznie pogańskim i poza wspólnotą przymierza Izraela. Jezus wycofuje się na ten obszar, szukając czasu na prywatność i odpoczynek dla siebie i swoich uczniów (Mk 7:24 odnotowuje, że „wszedł do domu i nie chciał, żeby ktokolwiek o tym wiedział”), jednak Jego sława podąża za Nim przez granice, pokazując, że Bożego miłosierdzia nie da się powstrzymać.

Rozpaczliwa prośba
Tam zrozpaczona matka pada Mu do stóp i woła: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest okrutnie dręczona przez złego ducha” (Mt 15,22).

Zatrzymaj się tutaj i poczuj surową desperację w jej głosie. To nie jest przypadkowa prośba; życie jej córki rozpada się pod wpływem demonicznych mąk. Jako nie-Żydówka i matka, stoi daleko poza izraelskim kręgiem kulturowym i religijnym. A jednak zwraca się do Jezusa „Panie” i „Synu Dawida” – tytułami pełnymi żydowskiej mesjańskiej nadziei. Skąd kobieta z tego regionu je znała? Być może plotki o cudach tego żydowskiego uzdrowiciela rozeszły się po granicy, a może po prostu desperacja zmusiła ją do chwycenia się jakiejkolwiek deski ratunku. Tak czy inaczej, jest oddana bez reszty, błagając o litość. Przede wszystkim jest matką, która zrobi wszystko, by uratować swoją córkę.

Początkowa reakcja Jezusa może zaniepokoić współczesnych czytelników: milczenie. Jej wołanie trwa, aż uczniowie, coraz bardziej zirytowani, proszą Go: „Odpraw ją, bo woła za nami” (Mt 15,23). Kiedy w końcu się odzywa, Jego słowa brzmią surowo: „Posłany jestem tylko do owiec zaginionych z domu Izraela” (Mt 15,24). To mocne przypomnienie – Jego główna misja, na tym etapie, koncentruje się na ludzie przymierza z Bogiem. Niezrażona tym, przyszła, upadła przed Nim na kolana i po prostu błagała: „Panie, pomóż mi!” (Mt 15:25).
Wymiana zdań nabiera tempa. Jezus odpowiada metaforą, która dla współczesnych brzmi surowo: „Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom i rzucać szczeniętom” (Mt 15,26).

Continue reading

Hipokryzja Dnia Islamofobii: 51 zabitych muzułmanów = oburzenie; ponad 1000 zabitych chrześcijan = cisza


Raymond Ibrahim
15 marca 2026 r.
Oryg.: TUTAJ

Dziś, 15 marca, obchodzimy „Międzynarodowy Dzień Zwalczania Islamofobii” – święto ustanowione przez ONZ, po raz pierwszy proklamowane w 2022 r. przez Zgromadzenie Ogólne.

Od tego czasu impet nabrał jeszcze większego rozpędu. W 2024 roku przyjęto kolejną rezolucję – „Środki zwalczania islamofobii”. Wykracza ona poza potępienie, wzywając państwa członkowskie do wprowadzenia „konkretnych środków”, zwłaszcza przepisów o charakterze bluźnierczym, mających na celu stłumienie „nienawiści” – lepiej znanej jako wolność słowa. Rezolucja ta powołała również Specjalnego Wysłannika ONZ, który ma kierować działaniami globalnymi.

Działania są kontynuowane: jutro, 16 marca, ONZ organizuje w Nowym Jorku wydarzenie na wysokim szczeblu zatytułowane „Rozwiązywanie problemu islamofobii i dyskryminacji ze względu na religię lub przekonania – powiązanie z prawami człowieka”.

Choć istnieje wiele sposobów na obalenie mitu o rzekomej potrzebie „zwalczania islamofobii”, wystarczy przyjrzeć się powodom, dla których ONZ wybrało 15 marca na moment ujawnienia swojej skrajnej hipokryzji.

15 marca 2019 roku uzbrojony Australijczyk, Brenton Tarrant, wkroczył do dwóch meczetów w Nowej Zelandii i otworzył ogień do muzułmańskich wiernych, zabijając 51 osób i raniąc 40.

Dlatego wybrano datę 15 marca, aby przypomnieć o tym strasznym incydencie.

Jak dotąd wszystko w porządku – z wyjątkiem jednego irytującego pytania: skoro jeden atak na meczet wystarczył, by ONZ ustanowiła specjalny dzień poświęcony obronie islamu, to co z niezliczonymi , często gorszymi , muzułmańskimi atakami na niemuzułmańskie miejsca kultu? Dlaczego nie wywołały one podobnej reakcji ze strony ONZ i innych organów rządowych?

Przyjrzyjmy się niektórym śmiertelnym muzułmańskim atakom na kościoły chrześcijańskie w ostatnich latach (uporządkowanym według liczby ofiar).

Przygotuj się.

Continue reading

Codzienne rozważania_16.03.2026

Zrzucanie ciężaru

Greg Laurie
Skoro zatem otacza nas tak wielka rzesza świadków życia wiary, zrzućmy z siebie wszelki ciężar, który nas spowalnia, a zwłaszcza grzech, który tak łatwo nas potyka, i biegnijmy wytrwale w wyścigu, który Bóg nam wyznaczył” (Hbr 12:1).

Poczucie oddalenia od Boga nie jest wyjątkowym doświadczeniem. W pewnym momencie swojego życia doświadczają go wszyscy wierzący – w tym bohaterowie wiary z Biblii. Sam Jezus zawołał: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27,46).

W tym tygodniu w rozważaniach przyjrzymy się sposobom na zmniejszenie dystansu między nami a Bogiem. Zaczniemy od przyjrzenia się osobistemu bagażowi, który uniemożliwia nam osiągnięcie naszego potencjału danego nam przez Boga i doświadczenie takiej relacji z Bogiem, jakiej On pragnie.

Jestem typem osoby, która lubi ciągnąć ze sobą mnóstwo rzeczy w podróż. Nie chodzi o to, że jestem początkującym podróżnikiem. Wcale nie! Podróżuję po całym świecie od wielu lat. A jednak wciąż pakuję za dużo. Można by pomyśleć, że już się czegoś nauczyłam. Ale nie, nadal chcę ciągnąć ze sobą prawie wszystko, co posiadam – mimo że wiem, że nadbagaż sprawia, że ​​podróżowanie jest bardziej uciążliwe, skomplikowane i drogie.

Continue reading

Codzienne rozważania_14.03.2026

Tłum świadków

Greg Laurie
Skoro zatem otacza nas tak wielka rzesza świadków życia wiary, zrzućmy z siebie wszelki ciężar, który nas spowalnia, a zwłaszcza grzech, który tak łatwo nas podcina. I biegnijmy wytrwale w wyścigu, który Bóg nam wyznaczył. Czynimy to, wpatrując się w Jezusa, mistrza, który zapoczątkowuje i doskonali naszą wiarę. Ze względu na radość, która Go czekała, zniósł krzyż, nie zważając na hańbę. Teraz zasiada na zaszczytnym miejscu przy tronie Boga” (Hbr 12:1–2).

W ciągu ostatnich dwóch tygodni przyjrzeliśmy się kilku postaciom ze Starego Testamentu. W Liście do Hebrajczyków 12:1–2 wyraźnie ukazuje się nam znaczenie ich życia, doświadczeń, zmagań, zwycięstw i świadectw. Rozdział wcześniej autor Listu do Hebrajczyków podsumował wiele ich historii w miejscu, które często nazywa się „Galerią Sław Wiary”.

Umiejscowienie napomnienia w Liście do Hebrajczyków 12:1–2 zdaje się sugerować, że ci „członkowie galerii sław”, ci bohaterowie wiary – Abraham, Józef, Mojżesz, Rachab, Gedeon, Dawid, Daniel i inni – głęboko interesują się naszym duchowym biegiem. „Skoro więc otacza nas tak wielka rzesza świadków życia wiary, zrzućmy z siebie wszelki ciężar, który nas hamuje, a zwłaszcza grzech, który nas łatwo podcina, i biegnijmy wytrwale w wyścigu, który Bóg nam wyznaczył. Czyńmy to, patrząc na Jezusa, mistrza, który zapoczątkowuje i doskonali naszą wiarę. On z radości, która Go czekała, przecierpiał krzyż, nie zważając na hańbę, a teraz zasiada na chwalebnym miejscu przy tronie Boga” (NLT).

Continue reading

Nie ma powrotu?


Kevin Bauder
13 marca 2026 r.

„Jesteś po złej stronie historii”. To urocze sformułowanie, ale nie stanowi argumentu. Jesteśmy w środku historii, a nie u jej kresu. Dopóki nie dopuścimy jakiegoś elementu nadprzyrodzonego objawienia, nikt z nas nie może twierdzić, że zna koniec historii. Poza objawieniem nie wiemy, jak się to skończy. Więc nie wiemy, która strona jest dobra, a która zła.

Ci, którzy oskarżają innych o bycie po „złej stronie historii”, zakładają jakąś wizję historii. Doszukują się tego założenia w swoich wnioskach. Potrafią powiedzieć (wierzą), która strona historii jest zła, ponieważ już ustalili, która jest właściwa. Popełniają błąd logiczny, zakładając, że pytanie jest prawdziwe. Są ludźmi nierozsądnymi.

Co więcej, są aroganccy. Nie potrafią przedstawić lepszego dowodu na „słuszność” historii niż ich własne zdanie. Kiedy zarzucają: „Jesteś po złej stronie historii”, mają na myśli: „Nie zgadzasz się ze mną, a ja mam rację”. Nie potrafią jednak udowodnić swojej racji, bo inaczej nie uciekaliby się do banałów. Wskazaliby na oczywistą prawdę i wykazaliby, w których miejscach ich przeciwnicy się z nią nie zgadzają.

W niektórych przypadkach tacy ludzie próbują uzasadnić swoje stanowisko, odwołując się do grona osób, które się z nimi zgadzają (tzw. bandwoning). Teraz ich apel brzmi: „Nie zgadzasz się ze mną i moimi przyjaciółmi, a my mamy rację”. W innych przypadkach powołują się na rzekomych ekspertów, których ostateczne prawo do wypowiadania się opiera się nie na przedstawionych dowodach, lecz na ich rzekomej wiedzy fachowej. Teraz apel brzmi: „Nie zgadzasz się ze mną i moimi przyjaciółmi, a ci eksperci twierdzą, że mamy rację”. Czy ktokolwiek może zapomnieć o Anthonym Faucim, który twierdził, że jest nauką?

Nierozsądni i aroganccy ludzie starają się również wzmocnić swoje twierdzenia, ośmieszając swoich oponentów. Przeinaczają ich poglądy i wystawiają ich na krytykę za pomocą fałszywych argumentów. Atakują ich chęć lub kompetencje do mówienia prawdy (atak ad hominem, obraźliwy i oparty na poszlakach ). Są skłonni demonizować osoby, które się z nimi nie zgadzają. Jeśli uda im się sprowadzić swoich oponentów do uroczego mema, tym lepiej.

Niestety, żyjemy w czasach, w których memy można pomylić z argumentami. To, jak dobrze ktoś potrafi bronić swoich twierdzeń, ma mniejsze znaczenie niż obrazowość i ironia, z jaką je wyraża. Ale sytuacja jest jeszcze gorsza.

Lewica marksistowska wychodziła z założenia, że ​​działanie jest skuteczniejsze niż argumentacja. Przez sto lat lewica opierała się na nieustannym odwoływaniu się do siły, argumentum ad baculum . Nie trzeba cię przekonywać; trzeba cię zmusić do podporządkowania się. Jak mawiał Mao: „Władza wyrasta z lufy karabinu”.

Continue reading

Pustynia – część 1

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Często używamy wyrażenia: „Przechodzę przez pustynię”. Niekiedy ludzie mówią: „Bóg do mnie nie przemawia” albo „Czuję się tak, jakby Pan mnie opuścił”. Czasami ktoś odczuwa, że znalazł się na pustyni, gdy przez pewien czas nie doświadcza działania darów Ducha ani nie ma duchowych snów. Wszystko to – i wiele innych przeżyć – może towarzyszyć poczuciu przebywania na duchowej, suchej pustyni.

Porównujemy naszą pustynię do wędrówki Izraela przez pustynię
Czujemy się tak, jakbyśmy znaleźli się w miejscu jałowym i próbowali dotrzeć do duchowej Ziemi Obiecanej – do spełnienia, celu i kierunku w życiu, które przyniosą nam pokój oraz bliskość z Bogiem. W 1Kor 10, 1–13 Paweł, mówiąc o Izraelu, podkreśla, że wszyscy byli pod tym samym Bożym obłokiem, wszyscy razem przeszli przez to samo morze, wszyscy spożywali ten sam pokarm duchowy i pili z tej samej duchowej skały, „a skałą tą był Chrystus”. A jednak w większości z nich nie miał Bóg upodobania, ponieważ popadli w grzechy nieczystości, bałwochwalstwo i tęsknotę za względnym dostatkiem, jaki mieli wcześniej w Egipcie. Rodzi się więc pytanie: po co ta pustynia i czego powinniśmy się po niej spodziewać? A także: jaka powinna być nasza postawa, gdy przechodzimy przez duchową pustynię?

Po wspomnieniu o Izraelu na pustyni Paweł mówi w wersecie 6 i ponownie w wersecie 11: „A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas…” Greckie słowo przetłumaczone jako „pouczenie” oznacza zwrócenie uwagi, łagodne napomnienie, ostrzeżenie, aby coś zauważyć i potraktować poważnie. Innymi słowy: zwracaj uwagę, badaj, ucz się i nie powielaj ich błędów, gdy przechodzisz przez własną pustynię.

Continue reading