Codzienne rozważania_10.04.2026

Twoje własne pole misyjne

Greg Laurie
Teraz to światło świeci w naszych sercach, ale my sami jesteśmy jak kruche gliniane naczynia, w których kryje się ten wielki skarb. To jasno pokazuje, że nasza wielka moc pochodzi od Boga, a nie od nas samych” (2Kor 4:7).

Ta sama ewangelia, która doprowadziła nas do zbawienia, może – i musi – doprowadzić do ich zbawienia. A odpowiedzialność za szerzenie tej ewangelii spoczywa na nas, niezależnie od tego, czy czujemy się do tego uprawnieni, czy nie.

Kiedy apostołowie Piotr i Jan zostali postawieni przed Sanhedrynem, stali się źródłem zdumienia, spowodowanego tym, że niewykształceni dyletanci, potrafili tak dobrze znać Pismo Święte, a co ważniejsze, rozumieć je. Byli zwykłymi rybakami, robotnikami, ludźmi z krwi i kości. Nie oznacza to, że byli analfabetami. Nie uczęszczali jednak do szkół rabinicznych, ani nie poświęcili życia studiowaniu Pisma Świętego.

W Księdze Dziejów 4:13 czytamy, że kiedy przywódcy religijni Izraela „zobaczyli śmiałość Piotra i Jana i spostrzegli, że są to ludzie niewykształceni i nieuczeni, zdumieli się. I poznali, że byli z Jezusem” (BW). Ci prości rybacy wydawali się lepiej przygotowani niż profesjonaliści. Jak to się stało? Uczniowie byli z Jezusem. Śmiało dzielili się swoją wiarą. Znali Pisma Święte. Byli ludźmi, którzy się modlili.

Kiedy Bóg powołał Mojżesza, by wyprowadził Izraelitów z niewoli w Egipcie, Mojżesz przedstawił kilka przekonujących argumentów, dlaczego nie był odpowiednią osobą do tego zadania. Wszystkie sprowadzały się do jednego: „Jestem nikim” (zob. Wj 3,11). Innymi słowy, był zwykłym człowiekiem. Ale spójrz, co Bóg uczynił z tym zwykłym człowiekiem.

To powinno dać nadzieję i zachętę tym, którzy uważają się za zwykłych ludzi. Być może Bóg nie powołał cię na pastora, misjonarza ani na jakieś stanowisko w służbie. Ale Bóg również może cię wykorzystać. Jest oczywiste, że szuka zwykłych mężczyzn i kobiet, którzy będą nieść ewangelię innym.

Continue reading

Widzący, prorocy, proroctwo osobiste. – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
W zeszłym tygodniu podzieliłem się tym, jak pewne osoby nałożyły na mnie ręce i prorokowały i ich słowa były bardzo trafne. Jednak potem chciały pójść dalej, i za drugim razem jedynie rozpoznały w swoim duchu moje dary, po czym dodały do tego słowa „tak mówi Pan”, nadały temu wymiar przyszłości i powiedziały, że to Bóg.

Wielu manipulatorów, nie znając dróg Ojca, myśli, że kiedy rozpoznają cechy czyjegoś ducha, działają w proroczym darze, albo co gorsza, zaczynają uważać się za proroków. Tymczasem po prostu nauczyli się dostrzegać w swoim duchu cechy ducha drugiego człowieka. Tego również można się nauczyć poza relacją z Panem – czasem nawet z pomocą demonów, tzw. duchów wieszczych (familiar spirits), które przekazują informacje o innych ludziach w celu manipulacji, a nawet nadużyć.

Rozpoznajesz cechy czyjegoś ducha
Są ludzie, których lubisz, choć nie wiesz dlaczego – tak samo jak są tacy, do których nie czujesz sympatii. Nie dlatego, że coś zrobili – po prostu „coś nie kliknęło”. Wyczuwasz, że to nie tylko kwestia osobowości, tylko to coś głębszego. Twój duch nie zgadza się z czymś, co w nich jest. Bardzo często dzieje się tak dlatego, że twój duch rozpoznaje w ich duchu (lub duszy) coś, co stoi w sprzeczności z Duchem Boga i to powoduje tę niechęć.

Kupujesz coś w sklepie i odchodząc zastanawiasz się, czy sprzedawca jest chrześcijaninem albo sprawiedliwym człowiekiem, bo czujesz w nim coś dobrego, spokojnego, coś, co twój duch rozpoznaje, a umysł jedynie to zauważa. W Mk 12,34 Jezus powiedział do uczonego w Piśmie, który udzielił dobrej odpowiedzi: „Niedaleko jesteś od Królestwa Bożego”. Jezus rozpoznał jego stan duchowy. To nie było proroctwo – to była obserwacja wynikająca z tego, co dostrzegł duchowo w tym człowieku. My robimy podobnie.

Continue reading

Codzienne rozważania_09.04.2026

Śmierć nie jest końcem
Greg Laurie
Jezus powiedział jej: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, będzie żył, nawet po śmierci. Każdy, kto we Mnie żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to, Marto?”” (J 11:25-26).

Ponieważ Jezus żyje, każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.
Jezus zademonstrował swoją moc nad śmiercią, wskrzeszając swojego przyjaciela Łazarza. Zanim Łazarz umarł, jego siostry, Maria i Marta, wysłały do ​​Jezusa wiadomość o ciężkiej chorobie Łazarza. Zamiast od razu przyjść i uzdrowić Łazarza, jak Maria i Marta prawdopodobnie miały nadzieję, Jezus poczekał, aż Łazarz umrze.

Kiedy w końcu przybył, „Marta rzekła do Jezusa: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” (Ewangelia według św. Jana 11:21).

Jezus jej odpowiedział: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, będzie żył, nawet po śmierci. Każdy, kto we mnie żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to, Marto?»” (wersety 25–26 NLT).

Jezus mówił do swojej pogrążonej w żałobie przyjaciółki: „Marto, posłuchaj mnie. Śmierć to nie koniec! Zachowujesz się tak, jakby to się skończyło. To się nie skończyło”. W tym momencie myślę, że mówił o czymś głębszym niż wskrzeszenie Łazarza. Przecież wskrzeszenie Łazarza z martwych – choć mogło być ekscytujące i radosne – było tylko tymczasową perspektywą. Łazarz miał po prostu umrzeć ponownie za kilka lat.

Continue reading

Codzienne rozważania_08.04.2026

Siła zmiany

Greg Laurie
Wszystkim, którzy opłakują Izraela, da On wieniec piękności zamiast popiołu, radosne błogosławieństwo zamiast żałoby, radosną chwałę zamiast rozpaczy. W swojej sprawiedliwości będą jak potężne dęby, które Pan zasadził dla swojej chwały. Odbudują prastare ruiny, naprawią miasta dawno zniszczone. Ożywią je, choć od pokoleń są opuszczone” (Iz 61:3–4).

Byłem zdumiony świadectwami niektórych ludzi, którzy opowiadali mi, jacy kiedyś byli. Patrzyłem na nich i myślałem: „Niemożliwe, żeby kiedyś tacy byli”, bo Jezus Chrystus tak radykalnie ich odmienił.

Księga Izajasza 61:3–4 obiecuje, że Bóg „da wieniec zamiast popiołu, radosne błogosławieństwo zamiast smutku, radosną chwałę zamiast rozpaczy. W swojej sprawiedliwości będą jak potężne dęby, które Pan zasadził dla swojej chwały. Odbudują prastare ruiny, odbudują miasta dawno zniszczone, ożywią je, choć od pokoleń były opuszczone” (NLT).

Dla tych, którzy zrujnowali swoje życie – że tak powiem, zamieniając je w stertę popiołu – Bóg mówi: „Przyniosę piękno”. Dla tych, którzy opłakują ludzi, których skrzywdzili, i grzechy, które popełnili, Bóg mówi: „Przyniosę z tego radość”.

Continue reading

Widzący, prorocy, proroctwo osobiste: część 1 – Czym jest proroctwo

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Jest dziś wiele zamieszania wokół pojęć takich jak widzący, prorocy, proroctwo czy osobiste proroctwo. W pierwszej części chciałbym wyjaśnić, w jaki sposób możemy rozpoznawać ludzi poprzez ich ducha – oraz jakie problemy może to czasami powodować.

Przyciąganie na poziomie ducha
Tak więc odtąd nikogo już nie znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy. Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe” (2 Kor 5,16–17).

W świecie zwykle rozpoznajemy ludzi i okazujemy im szacunek według ziemskich kryteriów: wykształcenia, statusu materialnego, wykonywanego zawodu, majątku i tym podobnych rzeczy. W Chrystusie istnieje jednak tylko jeden prawdziwy standard: nowe narodzenie. Ziemskie kryteria poznawania drugiego człowieka stają się drugorzędne. Dlatego apostoł Paweł napisał, że od tej chwili nie będzie już znał ludzi według standardów świata, lecz według ducha.

Wiele szkód powstało z powodu niezrozumienia tej nowotestamentowej rzeczywistości, że można poznawać drugiego człowieka poprzez jego ducha. Niejedna kobieta rzucała się w ramiona kaznodziei, ponieważ jej duch rozpoznawał dary obecne w jego duchu, a ona interpretowała to jako Bożą wskazówkę, że to jej przyszły mąż. I nie musi chodzić tylko o kaznodzieję – takie sytuacje zdarzają się w szkołach, w kościołach, w firmach, a nawet podczas przypadkowych spotkań w miejscach publicznych. Przyciąganie na poziomie ducha bywa często mylone z Bożym prowadzeniem do relacji. Tymczasem to błędny odbiór – to nie głos Boga, lecz jedynie fakt, że czyjś duch odczuwa pociąg do ducha drugiej osoby.

Continue reading

Codzienne rozważania_06.04.2026

Brakujący element

Greg Laurie
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3:16).

Wczoraj obchodziliśmy Wielkanoc, która upamiętnia zwycięstwo Jezusa nad śmiercią. W tym tygodniu przyjrzymy się różnym konsekwencjom zmartwychwstania Jezusa. Zaczniemy od tego: ponieważ Jezus żyje, wszyscy, którzy w Niego wierzą, mają społeczność z Bogiem.

Ta wspólnota została zerwana, gdy Adam i Ewa zbuntowali się przeciwko Panu. Ich grzech otworzył przepaść między ludzkością a świętym Bogiem. Byliśmy bezsilni, by ją zasypać. Dlatego Bóg uczynił to za nas. Nasz Stwórca i Projektant tak bardzo pragnie relacji z każdym z nas, że posłał na ziemię swojego Syna, aby umarł za nas i zapłacił za nas karę, aby to umożliwić. Oto niesamowita prawda z Ewangelii Jana 3,16: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (NLT).

Grzech tworzy również pustkę i tęsknotę w ludzkiej duszy. Czy kiedykolwiek próbowałeś ułożyć puzzle i dotarłeś do samego końca, tylko po to, by odkryć, że brakuje ostatniego elementu? Mówię z doświadczenia – to może być niesamowicie frustrujące.

Continue reading

Niech martwi grzebią swoich zmarłych


Czy Jezus zachowywał się w sposób nierozsądny, surowy i nieczuły wobec pogrążonego w żałobie syna?

dr. Eli Lizorkin-Girzhel

Pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”. Ta prośba potencjalnego ucznia i zaskakująca odpowiedź Jezusa – „Pójdź za Mną, a umarli niech grzebią swoich umarłych” – niepokoją czytelników od dwóch tysiącleci. Wydaje się, że stawia ona na pilności bycia uczniem Jezusa w opozycji do fundamentalnego przykazania czci dla rodziców. Jednakże spostrzeżenia dotyczące żydowskich praktyk pogrzebowych z I wieku n.e. ujawniają, że prośba mężczyzny prawdopodobnie nie dotyczyła rychłego pogrzebu, lecz odległego, przyszłego zobowiązania rodzinnego. Zrozumienie tego kontekstu kulturowego pokazuje, że Jezus nie lekceważył synowskiego obowiązku, lecz kwestionował opóźnienie, które podporządkowałoby przemieniające, natychmiastowe powołanie Królestwa Bożego łatwiejszej do opanowania, późniejszej dogodności.

Kontekst biblijny
W Ewangelii Mateusza 8,18-22, pośród przejawów autorytetu Jezusa – uzdrawiania chorych, uciszania burzy i wypędzania demonów – dwóch potencjalnych naśladowców podchodzi do Niego. Jeden z uczonych w Piśmie deklaruje entuzjastyczną lojalność, lecz słyszy ostrzeżenie Jezusa przed kosztami: „Syn Człowieczy nie ma gdzie głowy skłonić”. Następnie inny mówi: „Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”. Jezus odpowiada ostro: „Pójdź za Mną, a umarli niech grzebią swoich umarłych”.

W Ewangelii Łukasza 9:57-62 opisano podobną rozmowę podczas podróży Jezusa do Jerozolimy, dodając trzecią osobę, która chce pożegnać się z rodziną. Jezus odpowiada: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”.

Obie Ewangelie przedstawiają uczniostwo jako wymagające absolutnego pierwszeństwa przed bezpieczeństwem, obowiązkami rodzinnymi i normami społecznymi. Mateusz podkreśla cenę cudów Jezusa; Łukasz podkreśla zaangażowanie na drodze krzyżowej.

Continue reading