Codzienne rozważania_25.02.2026

Za czy przeciw?

Greg Laurie
Taka miłość nie zna lęku, ponieważ doskonała miłość wypędza wszelki lęk. Jeśli się boimy, to ze strachu przed karą, a to świadczy o tym, że nie doświadczyliśmy w pełni Jego doskonałej miłości. Kochamy się nawzajem, ponieważ On pierwszy nas umiłował” (1J 4:18–19).

Słyszałem historię o złodzieju, który włamał się do domu. Rozglądał się w ciemności z latarką, gdy usłyszał głos: „Jezus cię obserwuje!”. Złodziej o mało nie wyskoczył ze skóry. Zastanawiał się: „Skąd ten głos?”.
Znów to usłyszał. „Jezus cię obserwuje!” Złodziej był przerażony. Podążył za głosem z latarką i odetchnął z ulgą, gdy zobaczył papugę na grzędzie, która po raz kolejny powiedziała: „Jezus cię obserwuje!”.
Złodziej roześmiał się. Potem spojrzał w dół i zobaczył, że u stóp grzędy papugi siedział ogromny doberman, szczerząc zęby.

Papuga spojrzała na dobermana i rzekła: „Wyrzuć ich, Jezu”.

Continue reading

Przemyślenia różne – 4

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Słowo tzitzit (czyt. cicit) oznacza frędzle i odnosi się do nakazu Boga, aby znajdowały się one na szatach starożytnych Izraelitów jako przypomnienie Słowa Bożego. Nakaz ten zapisany jest w Lb 15, 37–41:

Pan powiedział do Mojżesza: Przemów do Izraelitów i powiedz im: Niech sobie robią frędzle u brzegów swych szat, na pokolenia swoje, a na frędzlach u brzegów umieszczą sznur z purpury fioletowej. Będziecie mieli frędzle, abyście na nie patrząc, przypominali sobie wszystkie przykazania Pana i wypełniali je, a nie szli za zachciankami waszych serc i oczu, które prowadzą was do nierządu. W ten sposób przypomnicie sobie i wypełnicie wszystkie moje przykazania oraz będziecie święci dla waszego Boga”.

Sznurki (frędzle) muszą być bezpośrednio przywiązane do ubrania, co oznacza, że frędzle doczepiane lub przypinane są niedozwolone. Są cztery – po jednym na każdym rogu szaty – a każdy z nich składa się z czterech nitek (z których jedna jest niebieska), złożonych na pół, co daje osiem nitek. Następnie na górze frędzla wiąże się pięć węzłów, dzięki czemu osiem nitek zostaje połączonych w jeden sznur.

Ponieważ w alfabecie hebrajskim każdej literze odpowiada wartość liczbowa, słowo tzitzit ma wartość 600. Gdy doda się do tego pięć węzłów oraz osiem nitek (łącznie 13), otrzymujemy 613 – liczbę przykazań zawartych w Prawie Mojżeszowym. W ten sposób tzitzit przypominało noszącemu je człowiekowi o przykazaniach Pana.

Dlaczego niebieska nić?
W starożytnym Izraelu każdy Izraelita nosił tzitzit na rogach swojej szaty. Z biegiem czasu style ubioru uległy zmianie i dziś używa się taalitów – szali modlitewnych z tzitzit, zazwyczaj w białe i niebieskie pasy. W dawnych czasach Bóg nakazał, aby wśród białych nici znalazła się jedna nić niebieska. Barwnik ten pozyskiwano ze ślimaka chilazon, będącego odmianą mureksa, żyjącego w Morzu Śródziemnym. Kolor niebieski symbolizuje niebo i Boga, przypominając każdemu Izraelicie, że należy do Bożej szlachty, powołanej jako naród, by być królestwem kapłanów (por. Wj 19,6).

Co uczynił Dawid
Cały rozdział 24 Pierwszej Księgi Samuela opisuje wydarzenie, w którym Dawid odcina skraj płaszcza Saula, który załatwiał swoje potrzeby w jaskini, w której Dawid się ukrywał. Werset 5 mówi, że „serce Dawida zadrżało”, co jest dobrym oddaniem hebrajskiego słowa nakah, oznaczającego: uderzyć, zranić, dotknąć karą. Dawid poczuł głębokie wyrzuty sumienia, ponieważ odciął skraj szaty Saula. W starożytności, i w niektórych pogrzebowych zwyczajach aż do dziś, odcinano tzitzit zmarłemu, co symbolizowało, że nie nie podlega on już dłużej Prawu Mojżeszowemu. Czasem zmarłego grzebano z tałitem, ale z jednym tzitzit uszkodzonym lub usuniętym, aby wyrazić to samo znaczenie.

Sumienie Dawida dręczyło go dlatego, że symbolicznie odprawił wobec Saula obrzęd pogrzebowy, ogłaszając go martwym – uwolnionym od obowiązku posłuszeństwa Słowu Bożemu. Było to bezpośrednie nawiązanie do 1 Sm 15, gdzie Saul świadomie sprzeciwił się Panu. Można powiedzieć, że Dawid dosypał soli do rany. Pokuta Dawida była tak poruszająca, że sam Saul okazał skruchę za to, iż próbował go zabić, po czym powrócił do domu.

Co uczyniła kobieta z Ewangelii Marka 5
W Ewangeliach: Mt 9,20; Mk 5,24–34 oraz Łk 8,43–44 czytamy o kobiecie cierpiącej od dwunastu lat na chroniczny krwotok. Pismo mówi: „Gdy usłyszała o Jezusie, podeszła z tyłu i dotknęła Jego płaszcza, bo mówiła sobie: ‘Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa’”. A Jezus powiedział do niej: „Twoja wiara cię ocaliła”. (por. Mt 9,20–22)

Kilka rozdziałów dalej, w Mt 14,35–36, czytamy: „A gdy ludzie z owej miejscowości poznali Go, rozesłali wieść po całej okolicy. Przynoszono do Niego wszystkich chorych i proszono, żeby im pozwolił dotknąć choćby frędzli Jego płaszcza. A wszyscy, którzy Go dotknęli, odzyskali zdrowie”.

Możemy przypuszczać, że skoro w Mt 9 kobieta została uzdrowiona, dotykając frędzli (tzitzit) Jego szaty, to wieść o tym rozeszła się i ludzie z Mt 14 naśladowali jej wiarę i czyn. Nie wiemy tego na pewno, lecz wiemy jedno: tzitzit symbolizuje Słowo Boże, a oto pośród tłumu stało Słowo Boże wcielone – Ten, który w ciele wypełnił doskonale wszystkie 613 przykazań. Samo dotknięcie Żywego Słowa, poprzez dotknięcie tzitzit, przyniosło uzdrowienie wielu.

Wieczerza Pańska – część większego wspólnego posiłku
W większości współczesnych kościołów Wieczerza Pańska stanowi oddzielną część nabożeństwa. W I wieku była ona integralną częścią wspólnego posiłku. W Mt 26,26 czytamy: „A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: ‘Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje’”. Mk 14,22:  „A gdy jedli, wziął chleb…”.

W kościołach domowych jedzenie było czymś naturalnym i w wielu kulturach do dziś przypomina sposób, w jaki Jezus obchodził pierwszą ‘Wieczerzę Pańską’. To właśnie wspólne posiłki przyczyniły się do szybkiego rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa w całym Imperium Rzymskim, ponieważ kultury żydowska, grecka i rzymska opierały swoje życie społeczne na takich zgromadzeniach w I wieku. Gdy Żydzi, Grecy i Rzymianie stawali się chrześcijanami, w sposób naturalny włączali Chrystusa w swoje wspólne posiłki, które praktykowali przez całe życie.

W judaizmie Żydzi nie jadali wspólnie z poganami, lecz mieli własne posiłki wspólnotowe. Rzymianie z kolei patrzyli z góry na Greków, jednak każda z tych kultur posiadała swoje własne tradycje wspólnego spożywania posiłków. Dobrym przykładem momentu, w którym te światy zaczęły się przenikać, jest opisany w Dziejach Apostolskich, rozdział 18 – moment powstania Kościoła w Koryncie. Paweł przyprowadził do Jezusa wielu Żydów z tamtejszej synagogi, a ponieważ nie mógł już tam nauczać, spotkania zaczęły odbywać się w domu Rzymianina imieniem Justus. Pismo mówi nam również: „i wielu Koryntian, Greków, uwierzyło i przyjęło chrzest”. Później, w 1 Kor (11,17–34), czytamy, że niektórzy członkowie tej wspólnoty, złożonej z ludzi różnych ras i warstw społecznych, odmawiali wspólnego spożywania posiłków z pozostałymi.

Dla Rzymian posiłek wspólnotowy był otwarty dla rodziny, przyjaciół i sąsiadów, lecz jednocześnie ściśle podzielony według statusu społecznego i majątkowego. U Greków zazwyczaj zapraszano jedynie elitę, podczas gdy ludzie ubożsi byli odsuwani na margines. U Żydów natomiast do stołu zapraszano wyłącznie Żydów. Wspólny posiłek służył wspominaniu historii, jednoczeniu się wokół spraw Bożych, umacnianiu własnej tożsamości oraz wzmacnianiu więzi rodzinnych i społecznych. A teraz wyobraźmy sobie te trzy kultury zasiadające razem przy jednym stole. Wszyscy byli nowymi wierzącymi w Jezusa, a każdy z nich niósł ze sobą własne oczekiwania co do tego, jak taki posiłek powinien wyglądać. Co więcej, Korynt był miastem portowym, a powszechnie wiadomo było, że pracownicy umysłowi nigdy nie mieszali się tam z robotnikami portowymi, marynarzami czy właścicielami sklepów. Nic więc dziwnego, że pierwszy list Pawła do Koryntian porusza co najmniej dziesięć poważnych problemów! Przynajmniej trzy z nich dotyczyły właśnie podziałów na zamknięte, odizolowane grupy, które nie chciały mieć nic wspólnego z innymi, oraz wynikających z tego konfliktów i napięć.

Paweł zebrał to wszystko w jedną całość w 1 Kor 11,17–34, pisząc do nich, aby skierować ich uwagę na prawdziwy powód, dla którego się gromadzili: na świętowanie życia, ofiary oraz obietnic Jezusa Chrystusa. W istocie wzywał ich, by odłożyli na bok to, co ich dzieliło – swoje uprzedzenia, utarte wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać tradycyjny posiłek wspólnotowy – i skupili się na Jezusie. Przypomina im to, co, jak sam mówi, otrzymał bezpośrednio od Pana: aby brać chleb, który symbolizuje złamane ciało, oraz wino, które symbolizuje przelaną krew, i spożywać je wspólnie, razem.

Paweł ostrzegł tych, którzy decydowali się oddzielać od pozostałych, mówiąc: „Dlatego wielu wśród was jest słabych i chorowitych, a niemało także umarło przedwcześnie, ponieważ nie rozpoznaliście właściwie Ciała Pańskiego”. W tym kontekście „rozpoznanie Ciała Pańskiego” nie dotyczy uzdrowienia fizycznego, lecz Ciała Chrystusa, Kościoła. Chodzi o to, że Chrystus umarł i zmartwychwstał zarówno dla Żyda, Greka, jak i Rzymianina. Gdy odłoży się na bok różnice rasowe, społeczne i życiowe doświadczenia osób obecnych w jednym pomieszczeniu, można wtedy skupić się na tym, co Jezus uczynił dla każdego z nich. To właśnie tworzy prawdziwy posiłek wspólnotowy.

Jeśli więc należysz do kościoła domowego, albo uczestniczysz w studium biblijnym czy grupie modlitewnej, rozważ coś takiego: zjedzcie wspólnie posiłek, a gdy wszyscy już trochę pojedzą, wciąż rozmawiając, dzieląc się i będąc razem, w pewnym momencie w prosty, naturalny sposób podajcie sobie chleb oraz sok lub wino. Zwróć uwagę wszystkich na bogactwo rozmów, które się toczą, na to, jak Jezus zbawił każdego z obecnych, bez względu na to, kim byli i skąd pochodzili, kierując się wyłącznie miłością do każdego z nich. Następnie, po chwili refleksji i uporządkowania serca, spożyjcie chleb i wypijcie wino… po czym wróćcie do rozmów, refleksji oraz wzajemnej wdzięczności za każdą obecną osobę.

Wiele błogosławieństw.

John Fenn

Przemyślenia różne – 3

Uczta weselna i zewnętrzna ciemność

John Fenn
Tłum. Tomasz S.
W przypowieści o uczcie weselnej z Mt 22,1–14 goście zostają zgromadzeni, lecz jeden z nich nie ma na sobie szaty weselnej. Zapytany o powód, milczy. Zapada decyzja, aby wyrzucić go na zewnątrz, w ciemności, gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów. Jezus kończy przypowieść słowami: „Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych”.

Przypowieść rozpoczyna się słowami: „Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi”. Jezus wyraźnie mówi tu o Ojcu i o sobie samym. W wersecie 3 czytamy, że król posłał swoje sługi, aby zaprosili zaproszonych na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. W I wieku istniał zwyczaj, że gospodarz wysyłał przypomnienia o zbliżającym się wielkim dniu. W wersetach 4–5 dowiadujemy się, że król posłał kolejne sługi, oznajmiając zaproszonym, że wszystko jest już gotowe, że przygotowano ucztę. „Lecz oni zlekceważyli to” – dosłownie: nie zwrócili uwagi na zaproszenie – i wrócili do swoich pól oraz do swojej pracy.

W wersetach 6–7 czytamy, że niektórzy z zaproszonych znieważyli posłańców, a nawet niektórych z nich zabili. Król rozgniewał się i posłał swoje wojska, aby zgładziły zabójców i zniszczyły ich miasto. Jest to oczywiste nawiązanie do sposobu, w jaki prorocy Starego Testamentu byli traktowani przez niewierzących Żydów Izraela. Dlatego w wersetach 8–10 król poleca swoim sługom zaprosić tych, którzy pierwotnie nie byli zaproszeni – w przypowieści są to poganie – i mówi, aby zaprosili zarówno dobrych, jak i złych.

W wersetach 11–12 król zauważa człowieka, który nie ma na sobie szaty weselnej, i pyta go, jak wszedł na ucztę a ten wtedy zaniemówił.

Szaty weselne na Wschodzie|
W tamtych czasach istniał zwyczaj, że król wyprawiając wesele, podobnie jak gospodarz w „zwykłym” weselu, zapewniał wszystkim gościom lekkie, lniane okrycie wierzchnie. Zwyczaj ten w pewnej formie przetrwał do dziś, na przykład w Chinach, gdzie nowożeńcy często wręczają gościom specjalne weselne okrycia lub inne dary jako wyraz wdzięczności za przybycie. W czasach Jezusa zarówno królowie, jak i gospodarze zwykłych wesel dawali gościom takie lniane szaty, aby wszyscy byli odpowiednio ubrani i aby panowała równość – wszyscy wyglądali tak samo, niezależnie od statusu społecznego. Noszenie ofiarowanej szaty weselnej oznaczało, że na uczcie nie było hierarchii ani różnic społecznych: król lub gospodarz czynił wszystkich równymi w tym dniu radości, aby mogli swobodnie przebywać razem.

Człowiek bez szaty weselnej wyróżniał się natychmiast, co jasno wskazywało, że próbował dostać się na ucztę na własnych warunkach. Jest to obraz osoby, która próbuje „zapracować” sobie drogę do nieba, na Ucztę Weselną Baranka. Człowiek ten otrzymał możliwość wyznania, lecz zaniemówił. Ps 107,2 mówi: „Niech tak mówią odkupieni przez Pana”. On jednak milczał. Nie był odkupiony, a mimo to próbował wejść na ucztę weselną – obraz nieba – o własnych siłach. Rz 10,9–10, napisany wiele lat po przypowieści Jezusa, mówi, że wierzymy sercem, lecz wyznanie ustami prowadzi do zbawienia. Milczenie tego człowieka oznaczało, że nie był zbawiony.

Ciemności zewnętrzne
Król kazał więc pochwycić człowieka i wyrzucić go w „ciemności zewnętrzne”, gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów. W tamtych czasach, podobnie jak dziś w wielu częściach świata, nie było oświetlenia ulicznego. Sala uczty była jasno oświetlona licznymi lampami oliwnymi, lecz ulice pozostawały pogrążone w ciemności. Określenie „ciemności zewnętrzne” było w I wieku wyrażeniem używanym w sytuacji, gdy ktoś został wyrzucony z domu lub z miejsca, gdzie coś się działo i oznaczało dosłownie: „wyrzucony na ulicę”, „wyrzucony za drzwi”. Taka osoba znajdowała się wcześniej w oświetlonym miejscu, a nagle była wyrzucona w ciemność. Zwrot „płacz i zgrzytanie zębów” opisywał silną złość i frustrację. We współczesnych realiach można to porównać do człowieka wyrzuconego z pubu, baru czy restauracji, który stoi na ulicy, przeklina i pluje w gniewie na swój los. Były to jednak konsekwencje jego własnych działań – to one sprawiły, że go wyrzucili.

W przypowieści to obraz ludzi niezbawionych, pozostających na zewnątrz i patrzących na tych, którzy chętnie przyjęli zarówno zaproszenie, jak i szatę weselną ofiarowaną przez gospodarza.

Możesz przypomnieć sobie Rdz 3,21, gdzie czytamy, że Pan Bóg sporządził dla Adama i Ewy odzienie ze skór i przyodział ich, zakrywając ich grzeszną nagość. Ef 5,27 mówi, że Chrystus umiłował Kościół, aby „stawić go przed sobą jako chwalebny Kościół, niemający skazy czy zmarszczki”. W Ap 19,7–14 czytamy o wierzących w niebie, na Uczcie Weselnej Baranka: „I dano jej bisior lśniący i czysty, bisior bowiem oznacza sprawiedliwe czyny świętych”. Ci sami święci w wersecie 14, nadal odziani w swoje weselne szaty, towarzyszą Panu na koniach podczas Jego powrotu (Armagedon).

Continue reading

Codzienne rozważania_24.02.2026

Nie igraj z ogniem

Greg Laurie
„Czy człowiek może nabrać ogień na kolana i nie zapalić sobie ubrania? Czy może chodzić po rozżarzonych węglach i nie zrobić sobie pęcherzy na stopach?” (Przy 6:27–28).

Kiedy byłem dzieckiem, fascynował mnie ogień. Ta fascynacja popchnęła mnie do robienia głupich rzeczy, na przykład do podpalania małych zielonych ludzików i ich plastikowych karabinów, żebym mógł patrzeć, jak rozpływają się w małe zielone kałuże. Kiedyś jednak robiłem to na kawałku gazety, który również się zapalił. Złapałem więc gazetę z płonącymi zielonymi ludzikami i wrzuciłem wszystko do kosza na śmieci. Kosz, niestety, był bambusowy i również stanął w płomieniach. Na szczęście udało mi się ugasić pożar.

Tak właśnie działa grzech. Zaczyna się od małych rzeczy, a potem wymyka się spod kontroli. Właśnie o tym mówił autor Księgi Przysłów 6, pisząc: „Czy kto nabierze ogień do swego łona, a jego ubranie się nie zapali? Czy może chodzić po rozżarzonych węglach, a nie nabawić się pęcherzy na nogach?” (wersety 27–28 NLT).

Samson nauczył się tej lekcji na własnej skórze. Myślał, że poradzi sobie z grzechem. Myślał, że może dalej grać w tę grę. Ale diabeł wie, jak pakować swoje towary. Wie, jak je sprzedać. Diabeł ocenił Samsona i doszedł do wniosku, że to prawdziwy he-man ze słabością do kobiet. Nie mógł pokonać Samsona na polu bitwy, więc pokonał go w sypialni. I znalazł w Samsonie chętnego wspólnika, który uważał, że da sobie z tym radę.

Continue reading

Koniec aborcji, część 1

David Servant
Gdyby ktoś napisał artykuł w londyńskim „Timesie” w pierwszym roku jego publikacji, 1785, zatytułowany „Koniec handlu niewolnikami”, żaden czytelnik nie potraktowałby go poważnie. Wielka Brytania dominowała w atlantyckim handlu niewolnikami przez 200 lat. Niewolnictwo było zakorzenioną instytucją.
Jednak w 1787 roku niewielka grupa kwakrów i anglikanów abolicjonistów zaczęła działać na rzecz wpływania na opinię publiczną. Ostatecznie dołączył do nich polityk, który odrodził się, William Wilberforce, i w 1791 roku przedstawił parlamentowi swój pierwszy projekt ustawy o zniesieniu handlu niewolnikami w Anglii. Projekt ten został zdecydowanie odrzucony.

Prawie co roku, przez następne 20 lat, Wilberforce zgłaszał wniosek o zniesienie niewolnictwa, który był odrzucany w głosowaniu. Ta długotrwała batalia została dobrze zilustrowana w jednym z moich ulubionych filmów, „ Amazing Grace” . Wytrwałość Wilberforce’a została ostatecznie nagrodzona w 1807 roku, kiedy parlament zagłosował za zniesieniem handlu niewolnikami. Samo niewolnictwo zostało zniesione przez parlament dopiero po kolejnych 26 latach, w 1833 roku.

To była 46-letnia walka. Przez pierwsze 45 lat sumienia każdego brytyjskiego parlamentarzysty stały po stronie Wilberforce’a, ale większość kurczowo trzymała się swoich usprawiedliwień dla niewolnictwa – opartych na rozmaitych kłamstwach, którymi posługiwali się, by ukryć prawdę. Ostatecznie jednak prawda – która była równie prawdziwa przez wszystkie te 46 lat – zwyciężyła.
Oczywiste jest, że zniesienie niewolnictwa w Anglii w 1833 roku moralnie potępiło wszystkich, którzy sprzeciwiali się zniesieniu niewolnictwa w ciągu poprzednich 46 lat. Utwierdziło ich to w przekonaniu, że znaleźli się po złej stronie historii.

W Ameryce Północnej niewolnictwo było legalne we wszystkich Trzynastu Koloniach, gdy w 1776 roku podpisano Deklarację Niepodległości, ale wkrótce potem w większości stanów północnych uchwalono ustawy abolicjonistyczne. Prawdopodobnie znasz dalszą część historii. W 1863 roku prezydent Abraham Lincoln podpisał proklamację emancypacji, legalnie uwalniając 4 miliony czarnoskórych niewolników, a wojna domowa, która pochłonęła 750 000 istnień ludzkich, zakończyła się dwa i pół roku później.

Cała walka abolicjonistów w Stanach Zjednoczonych trwała około 85 lat. Wszyscy obywatele amerykańscy, którzy sprzeciwiali się abolicji w ciągu tych 85 lat, stłumili wewnętrzny głos, który nieustannie nakazuje wszystkim „traktować innych tak, jak sami chcieliby być traktowani”. Dziś praktycznie każdy z ich potomków jest zawstydzony – a niektórzy wręcz przerażony – tym, że ich przodkowie stanęli po złej stronie historii. To zadziwiające, że Amerykanie kiedyś posiadali niewolników.

Continue reading

Codzienne rozważania_23.02.2026

Zakończ dobrze

Greg Laurie
Koniec rzeczy jest lepszy niż jej początek; cierpliwy duchem jest lepszy niż pyszny duchem” (Kazn 7:8).

Poeta Henry Wadsworth Longfellow powiedział: „Wielka jest sztuka zaczynania, ale większa jest sztuka kończenia”. A Salomon, najmądrzejszy człowiek, jaki kiedykolwiek żył, napisał: „Koniec sprawy jest lepszy niż jej początek” (Koh 7:8).

Mocny początek jest przereklamowany. Weźmy na przykład sport. Niewielu statystyków baseballowych śledzi, która drużyna prowadziła po pierwszej zmianie. Liczy się wynik końcowy. Podobnie, mocny początek jest przereklamowany w naszej duchowej podróży. Biblia podaje nam przykłady ludzi, którzy mocno rozpoczęli swoją służbę dla Pana, by później się potknęli. Pismo Święte nie gloryfikuje tych wczesnych sukcesów; zamiast tego wykorzystuje doświadczenia tych ludzi jako przestrogę dla innych wierzących. Jedną z najbardziej pamiętnych historii jest historia Samsona.

Samson miał świetny początek. Obdarzono go nadludzkimi cechami. Pod względem fizycznym nie było nikogo silniejszego. O jego sile możemy się przekonać w Księdze Sędziów 14:5–6: „Gdy Samson i jego rodzice schodzili do Timny, młody lew nagle zaatakował Samsona w pobliżu winnic Timny. W tej chwili Duch Pański owładnął nim z wielką mocą i rozerwał paszczę lwa gołymi rękami. Uczynił to z taką łatwością, jakby to był młody kozioł” (NLT).

Continue reading

Codzienne rozważania_21.02.2026

Źródło naszej siły

Greg Laurie
Był bogaty i wpływowy mężczyzna imieniem Kisz z plemienia Beniamina. Był synem Abiela, syna Serora, syna Bekorata, syna Afiasza, z plemienia Beniamina. Jego syn Saul był najprzystojniejszym mężczyzną w Izraelu – o głowę i ramiona wyższy niż ktokolwiek inny w kraju” (1Sam 9:1–2).

Dawid pod wieloma względami był przeciwieństwem króla Saula. Saul pochodził z rodziny, która go kochała; Dawid z rodziny, która go zaniedbywała. Saul był najprzystojniejszym mężczyzną w całym Izraelu; Dawid był dość przystojny, ale stosunkowo przeciętny. Saul był atrakcyjny z zewnątrz, ale w środku był próżny, płytki i pozbawiony prawdziwej uczciwości. W przeciwieństwie do niego, Dawid prowadził głębokie życie duchowe i był głęboko oddany Bogu.

Jeśli chcesz poznać profil duchowy Dawida, przeczytaj kilka jego psalmów. Są one jak okna do jego duszy. Na przykład w Psalmie 23:1–3 mówi: „Pan jest moim pasterzem; mam wszystko, czego mi potrzeba. Pozwala mi odpoczywać na zielonych łąkach; prowadzi mnie nad spokojne strumienie. Odnawia moją siłę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach, przynosząc chwałę swojemu imieniu” (NLT). Dawid był w pełni zadowolony ze swojej relacji z Panem.

W Psalmie 139 Dawid mówi: „Panie, zbadałeś moje serce i wiesz o mnie wszystko. (…) Wiedza ta jest dla mnie zbyt cudowna, zbyt wielka, bym mógł ją pojąć!” (wersety 1, 6 NLT). Dawid był pełen podziwu dla nieograniczonej mądrości i wiedzy Boga. Czuł się błogosławiony, że Wszechmogący go zna.

A kiedy zgrzeszył przeciwko Panu, Dawid doświadczył głębokiego poczucia winy i wstydu. Spójrz na jego słowa w Psalmie 51:2–3: „Obmyj mnie z mojej winy, oczyść mnie z mojego grzechu. Bo uznaję mój bunt, który mnie prześladuje dniem i nocą” (NLT).

Continue reading