Czy chrześcijanie pochodzenia innego niż żydowskie powinni obchodzić święta Pańskie?


Odkryj zrównoważone podejście do świąt żydowskich dla chrześcijan.

dr Eli Lizorkin-Girzhel
Oryg.: TUTAJ

Dziękuję moim przyjaciołom za wsparcie!
Dla chrześcijan pochodzenia nieżydowskiego kwestia obchodzenia biblijnych świąt Izraela (a dokładniej Świąt Pańskich, Księga Kapłańska 23) leży na złożonym styku teologii biblijnej, chrześcijańskiej wolności i osobistych przekonań. Aby znaleźć zrównoważoną perspektywę, musimy zbadać kilka aspektów, w tym ich pierwotny cel i proroczy zamysł, ich wypełnienie w żydowskim Chrystusie (jak wskazują na Jezusa) oraz nowotestamentową naukę o wolności chrześcijan pochodzenia nieżydowskiego. Badania te należy prowadzić z uwzględnieniem proroczych wizji przyszłości, w której wszystkie narody będą czcić Boga, szczególnie w kontekście tych świąt.

Fundament: Uczty jako boskie spotkania
Jahwe ustanowił dla Izraela święta jako święte „wyznaczone czasy” (Kpł 23,2-4). Były one czymś więcej niż świętami kulturowymi; były drogowskazami teologicznymi, mającymi nauczać i/lub przypominać Izraelowi o naturze Boga, Jego opiece i Jego pełnym zaangażowaniu w odkupienie Izraela.

Kalendarz biblijny opiera się na siedmiu dorocznych świętach, czyli „Wyznaczonych Czasach” (מוֹעֲדִים), określonych w Torze (Księga Kapłańska 23, Księga Liczb 28-29). Tak jak każdy tydzień biblijny opiera się na cyklu siedmiodniowym.

Cztery święta wiosenne — Pascha, Święto Przaśników, Święto Pierwocin i Święto Tygodni/Pięćdziesiątnica — są związane ze żniwami jęczmienia i pszenicy oraz symbolizują odkupienie, świętość i odnowę życia.

Trzy święta jesienne — Święto Trąbek, Dzień Pojednania i Święto Szałasów — przypadają w siódmym miesiącu i są związane z ostatnimi żniwami, ideami pokuty, narodowym przebaczeniem i obecnością Boga wśród ludzi.

Co istotne, święta te miały również wymiar proroczy, skierowany ku przyszłości. Na przykład baranek paschalny był wyraźnym znakiem ostatecznej ofiary Jezusa, „Baranka Bożego, który gładzi grzech świata!” (J 1,29). Święto Pierwocin, celebrujące pierwszy snop żniwa, znajduje swoje doskonałe wypełnienie w zmartwychwstaniu Chrystusa, którego Paweł nazywa „pierwocinami tych, którzy zasnęli” (1 Kor 15,20). Pięćdziesiątnica, przypadająca pięćdziesiąt dni po Pierwocinach, oznaczała nadanie Tory na Synaju i została wypełniona w Nowym Testamencie przez wylanie Ducha Świętego, formując Kościół jako nowy rodzaj wspólnoty przymierza (Dz 2). Święto Trąb (Rosz ha-Szana) zapowiada powrót Mesjasza i ostateczne zgromadzenie ludu Bożego, z jego trąbami wzywającymi do uroczystego zgromadzenia (1 Tes 4,16-17). Dzień Pojednania wskazuje na sąd ostateczny, oczyszczenie ludzi i ziemi oraz pełne wypełnienie dzieła przebłagania Chrystusa poprzez wyjątkowe wejście Jego arcykapłana do Miejsca Najświętszego (Hbr 9,24-28). Wreszcie Święto Namiotów, radosne święto żniw, upamiętniające Boże zaopatrzenie i zamieszkanie (dosłownie „zamieszkanie w przybytku”) w Izraelu, proroczo zapowiada wielkie zgromadzenie narodów i wieczne, radosne panowanie Boga Izraela w nowym stworzeniu (Ap 21,3).

Kalendarz biblijny jest zatem czymś znacznie więcej niż tylko historycznym zapisem cyklów rolniczych i obchodów narodowych; jest to ustanowiona przez Boga struktura typologiczna, opisująca cały Boży program odkupienia, od Wyjścia do ostatecznego spełnienia opisanego w Księdze Objawienia.

Continue reading

Codzienne rozważania_10.02.2026

Nie oglądaj się za siebie

Greg Laurie
Lecz Jezus mu rzekł: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego” (Łk 9:62).

Bóg potrzebował jednej nocy, aby wyprowadzić Izraelitów z Egiptu. Ale wyprowadzenie Egiptu z Izraela zajęło czterdzieści lat. Izraelici ciągle spoglądali wstecz. Kiedy dowiedzieli się, że Ziemię Obiecaną zamieszkują giganci, „podnieśli wielki chór protestów przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi: «Obyśmy byli pomarli w Egipcie, albo nawet tutaj na pustyni!» narzekali. «Dlaczego Pan prowadzi nas do tego kraju tylko po to, abyśmy zginęli w bitwie? Nasze żony i nasze dzieci zostaną uprowadzone jako łup! Czyż nie lepiej będzie dla nas wrócić do Egiptu?» Wtedy naradzali się między sobą: «Wybierzmy nowego wodza i wróćmy do Egiptu!»” (Lb 14,2–4 NLT).

Niektórzy chrześcijanie mają podobne podejście do życia. Zawsze wracają myślami do przeszłości. Mówią: „Pamiętasz stare dobre czasy – wiesz, zanim zostałem chrześcijaninem? Człowieku, ależ imprezowaliśmy! Bawiliśmy się świetnie!”

Naprawdę? Czy to rzeczywiście były dawne, dobre czasy? Czy rzeczywiście były tak dobre, jak się teraz wydają? A może pamięć o nich jest nieco zniekształcona? Czy ci wierzący zapomnieli o pustce? Czy zapomnieli o przygnębieniu? Czy zapomnieli o konsekwencjach swoich czynów? Czy zapomnieli o tym tępym bólu w głębi duszy? Czy zapomnieli o spustoszeniu, jakie ich czyny sprowadziły na ich rodzinę? Wygodnie o tym zapomnieli i pamiętają tylko te kilka dobrych chwil.

Continue reading

Codzienne rozważania_09.02.2026

Idąc właściwą drogą

Greg Laurie
Czy nie zdajesz sobie sprawy, że twoje ciało jest świątynią Ducha Świętego, który w tobie mieszka i został ci dany przez Boga? Nie należysz do siebie, bo Bóg nabył cię za wysoką cenę. Musisz więc czcić Boga swoim ciałem” (1Kor 6:19–20).

Od czasu do czasu mam wrażenie, że mój GPS ma własny rozum. Jadę autostradą, zmierzając do celu, w którym nigdy wcześniej nie byłem, gdy nagle urządzenie każe mi skręcić w prawo na następnym zjeździe. To nie ma sensu, ale skręcam w prawo. Potem każe mi skręcić w lewo, więc skręcam w lewo. Potem kieruje mnie z powrotem na autostradę. O co w tym wszystkim chodziło? To w ogóle nie ma sensu.

Pan dał Izraelitom niesamowity system GPS: ogień w nocy i obłok w dzień. Było to bardzo proste. Kiedy obłok się poruszał, oni się poruszali. Kiedy obłok się zatrzymywał, oni się zatrzymywali. W nocy, kiedy ogień się poruszał, oni się poruszali. Kiedy ogień zanikał, oni się zatrzymywali.
Możemy mieć ochotę pomyśleć: „Chciałbym mieć tak oczywiste wskazówki, ponieważ często nie wiem, co powinienem zrobić ani dokąd pójść”.

Ale jako wierzący w Nowym Przymierzu, mamy coś lepszego niż obłok czy ogień. Mamy samego Chrystusa mieszkającego w naszych sercach. Każdy z nas, kto wierzy w Jezusa Chrystusa, ma Boga mieszkającego w sobie. Nie potrzebujemy ognia z nieba. Mamy ogień Ducha Świętego w naszym życiu, dający nam moc do czynienia tego, do czego powołał nas Bóg.

Jako wierzący nie jesteśmy panami swojego losu. Nie kontrolujemy naszej duchowej podróży. Apostoł Paweł napisał: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was mieszka i został wam dany przez Boga? Nie należycie bowiem do siebie samych, gdyż Bóg nabył was za wysoką cenę. Czcijcie więc Boga w ciele waszym” (1Kor 6:19–20).

Pan poprowadzi nas drogą, którą On chce, abyśmy podążali. Czasami Jego wola nie ma dla nas sensu. Czasami może się wydawać, że Bóg próbuje zepsuć nam całą zabawę. Ale z czasem zrozumiemy, że Bóg od początku wiedział, co robi.

W przeciwieństwie do map GPS w naszych urządzeniach, nie możemy wprowadzić współrzędnych celu naszej podróży. Dzieje się tak, ponieważ nie mamy pojęcia, dokąd nas ona zaprowadzi. To oczywiście nie powstrzymuje nas przed próbami. Możemy spróbować wprowadzić miejsce, w którym chcielibyśmy się znaleźć. Albo miejsce, w którym planujemy się znaleźć. Ale jak głosi stare jidyszowe przysłowie: „Człowiek knuje, a Bóg się śmieje”. Księga Przysłów 19:21 (NW) ujmuje to następująco: „Wiele zamierzeń jest w sercu człowieka, lecz wola Pana się ziści”.

Urządzenia GPS nie zawsze mają rację, ale Bóg zawsze. Boża droga jest zawsze słuszna.

< 07.02.2026 | 10.02.2026 >

Pytanie do refleksji: Jak możesz zaufać Bożej drodze, nawet jeśli nie ma ona dla ciebie sensu?

Codzienne rozważania_07 09 10.02.2026

Podjęcie następnego kroku
Greg Laurie 7 lutego 2026 r.
Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie tych nowych uczniów przestrzegać wszystkich przykazań, które wam dałem. A bądźcie pewni tego: Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28:19–20).

Jako chrześcijanie, musimy nie tylko dążyć do pozyskiwania ludzi dla Jezusa Chrystusa, ale także pomagać im stanąć na nogi duchowo, aby mogli rozwijać swoją relację z Nim. Jesteśmy powołani nie tylko do nawracania, ale także do czynienia uczniów.

Jezus powiedział: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie tych nowych uczniów zachowywać wszystko, co wam dałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28:19–20).

Gdzieś po drodze oddzieliliśmy ewangelizację od uczniostwa. Ale Bóg chce, abyśmy nie tylko prowadzili ludzi do Chrystusa, ale także pomagali im stanąć na nogi duchowo.

Jestem bardzo wdzięczny Bogu, że postawił przede mną taką osobę. Krótko po tym, jak przyjąłem Chrystusa, nie znałem wielu chrześcijan. Nie radziłem sobie z aklimatyzacją. Byłem w tym niezręcznym momencie, kiedy nie czułem się całkowicie komfortowo w towarzystwie chrześcijan, ale nie chciałem też spotykać się ze starymi przyjaciółmi.
Pewnego dnia podszedł do mnie facet o imieniu Mark i się przedstawił. Zaprowadził mnie do kościoła i przedstawił innym chrześcijanom. Powiedział mi, co mam czytać i co to oznacza. Miałam mnóstwo pytań, a on cierpliwie mi wszystko wyjaśniał. Pomógł mi w tej przemianie. Zmienił moje życie.

Każdy chrześcijanin może pełnić podobną rolę w życiu nowego wierzącego. Ta perspektywa może wydawać się niektórym onieśmielająca, ponieważ nie czują się przygotowani do nauczania innych. Przekonują samych siebie, że to zadanie dla „ekspertów”, nie zdając sobie sprawy, że to oni są ekspertami, których Bóg wyposażył do wypełniania tej odpowiedzialności.

Kluczem jest przejrzystość. Możesz przedstawić nowemu wierzącemu realia życia chrześcijańskiego, w przeciwieństwie do pewnych wyidealizowanych (i nierealistycznych) jego wizerunków. Możesz pokazać nowemu wierzącemu zmagania, niepowodzenia i zwycięstwa – duże i małe – płynące ze spędzania czasu ze Słowem Bożym, regularnej modlitwy, dzielenia się swoją wiarą z innymi i dokonywania codziennych wyborów przynoszących chwałę Bogu.

Być może Bóg nie powołał cię do bycia kaznodzieją ani do prowadzenia nabożeństw, ale możesz być przyjacielem kogoś, kto niedawno oddał się Chrystusowi. Możesz z nim spędzać czas. Możesz pokazać mu, jak wygląda prawdziwy chrześcijanin w realnym świecie.

< 06.02.2026 | 09.02.2026 >

Pytanie do refleksji: Jak pomóc nowemu wierzącemu zrozumieć, co to znaczy żyć dla Chrystusa?

Nie skupiaj się tylko na niebie – część 2

John Fenn
Tłum.: Tomasz S.
Dzieliłem się tym, że istotą życia nowotestamentowego jest, aby wola Ojca spełniała się w naszym życiu, nie zaś wołanie w stylu: „Panie, zabierz mnie stąd!” Pod koniec Księgi Objawienia widzimy, że to niebo zstępuje na ziemię, a nie ziemia zabierana jest do nieba. Zasadnicza część Nowego Testamentu koncentruje się właśnie na królestwie niebios przychodzącym na ziemię. Myślmy więc w ten sam sposób.

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje” – tak Jezus rozpoczął swoje nauczanie modelu modlitwy, którą nazywamy Modlitwą Pańską.
Wszystko, co następuje później w tej modlitwie, ma swoje źródło i wypływa bezpośrednio ze słów: „święć się imię Twoje”.

Wróćmy do Ogrodu Eden, gdy Adam nadawał nazwy zwierzętom (Rdz 2,18–20). Rabini mówią, że imiona, które Adam im nadawał, były owocem poznania charakteru, natury oraz miejsca każdego zwierzęcia w porządku stworzenia. Podobnie czynimy i dziś. Jednym z bardziej znanych przykładów jest nazwa dinozaura Tyrannosaurus rex, czyli „straszliwy jaszczur”, która podsumowuje jego charakter na podstawie badania kości.

Gdy Jezus powiedział: „święć się imię Twoje”, nie chodziło Mu o konkretne brzmienie imienia, lecz o skrótowe ujęcie wszystkich przymiotów Bożego istnienia. Wielu ludzi daje się wciągnąć w spory o „właściwe” imię Boga, nie zadowalając się określeniem „Ojciec” czy nawet „Jezus”, i w ten sposób całkowicie gubią sens. Słowa „święć się imię Twoje” oznaczają całość Jego natury i charakteru. Samo określenie „Ojciec” obejmuje cały Jego charakter, naturę, miłosierdzie i sprawiedliwość, które są w Nim nierozerwalnie związane.

Podobnie my zostaliśmy nazwani chrześcijanami – po raz pierwszy miało to miejsce w Antiochii (Dz 11,26). Określenie „chrześcijanin” dosłownie oznacza „należący do Chrystusa”, a w praktyce – Jego naśladowcę. To miano mówi, że przymioty Chrystusa są w nas obecne i że zostaliśmy oddzieleni do Jego użytku. Słowa „uświęcenie” (oddzielenie do użytku) i „święty” często traktuje się jako synonimy. Ująłbym to tak: „święty” oznacza przynależność do tego, co Boskie, a „świętość” jest stanem lub procesem bycia świętym.

Continue reading

Codzienne rozważania_06.02.2026

Dowód jest w miłości

Greg Laurie
Wasza wzajemna miłość udowodni światu, że jesteście moimi uczniami” (J 13:35).

Zanim zostałem wierzącym, jedną z rzeczy, które przyciągnęły mnie do wiary chrześcijańskiej, była miłość, jaką chrześcijanie darzą siebie nawzajem.

Dorastałem w latach 60., kiedy kultura hipisowska i narkotykowa kwitła. Nosiliśmy symbole pokoju i używaliśmy słów takich jak „odjazdowy” . Bez przerwy rozmawialiśmy o miłości i pokoju. Ale to była farsa. Nie było miłości ani pokoju – a przynajmniej nie tak, jak sobie je wyobrażaliśmy. Szybko dostrzegłem hipokryzję leżącą u podstaw kontrkultury.

Wychowując się w rozbitej rodzinie, pragnąłem miłości i spokoju. Pomyślałem, że może ruchy lat 60. to właśnie tam powinienem szukać inspiracji. Przez jakiś czas starałem się wierzyć w ich filozofię, nie dlatego, że szukałem emocji czy podniet, ale dlatego, że szukałem sensu życia.

Ale nic tak naprawdę do mnie nie przemówiło, dopóki nie zaczęłam spotykać chrześcijan. Mieli w sobie miłość i pokój, których szukałam. Spotykali się na studiach biblijnych w mojej szkole średniej i widziałam, jak się obejmują i mówią: „Niech Bóg cię błogosławi”.

Continue reading

Codzienne rozważania_05.02.2026

Żniwa

Greg Laurie
Tak jak drzewo można rozpoznać po owocach, tak samo ludzi można rozpoznać po ich czynach
(Mt 7:20).

Czy jesteś uczniem Jezusa Chrystusa? Nie każdy chrześcijanin nim jest. Niektórzy ludzie posuwają się jedynie do decyzji o przyjęciu Chrystusa jako Zbawiciela. Traktują swoją wiarę chrześcijańską jak wieczną polisę ubezpieczeniową na życie lub kartę „Wyjdź z piekła za darmo”. Zrobią kilka kroków w swojej drodze z Chrystusem, ale tylko wtedy, gdy ścieżka jest gładka lub trasa przyjemna.

Jednak niechęć do pełnego zaangażowania sprawia, że ​​nie doświadczają przemieniającej mocy uczniostwa. Kiedy poddasz się i zostaniesz uczniem Chrystusa – żyjąc tak, jak On żył, kochając tak, jak On kochał i stawiając na pierwszym miejscu to, co On uważał za priorytet – zobaczysz w swoim życiu rzeczy, które w innym przypadku byłyby niewyobrażalne. I nie będziesz jedynym, który je zobaczy.

Uczeń Jezusa Chrystusa będzie przynosił duchowe owoce. Jezus powiedział: „Jeśli wydacie obfity owoc, będziecie prawdziwymi moimi uczniami. To przynosi wielką chwałę Ojcu mojemu” (Ewangelia Jana 15:8). Powiedział również: „Jak drzewo poznaje się po owocach, tak ludzi poznaje się po ich czynach” (Mt 7:20). Jeśli jesteś uczniem Jezusa Chrystusa, ludzie rozpoznają to po duchowych owocach, które widzą w twoim życiu.

Continue reading